Bez aktywnego numeru EORI nie odbierzesz towaru z portu w Gdańsku ani w Gdyni – odprawa celna po prostu nie ruszy. W tym artykule wyjaśniamy, czym jest ten numer, jak wyrobić go bezpłatnie w jeden dzień roboczy i dlaczego warto załatwić to, zanim wyślesz dostawcy pierwszą zaliczkę.
EORI to unijny numer identyfikacyjny przedsiębiorcy w obrocie towarami spoza UE – w Polsce składa się z prefiksu „PL" i numeru NIP. Bez niego agencja celna nie złoży zgłoszenia, urząd nie naliczy cła i VAT-u, a kontener stoi w porcie i nalicza opłaty za przestój. Rejestracja jest całkowicie bezpłatna, w całości online przez platformę PUESC, a numer zwykle pojawia się w ciągu jednego dnia roboczego. Najlepiej wyrobić go jako pierwszą formalność – jeszcze zanim ustalisz z dostawcą cenę i terminy.
Każdy, kto myśli o sprowadzeniu pierwszej partii towaru z Chin, prędzej czy później natrafia na cztery litery: EORI. Brzmią bardzo formalnie i technicznie, więc łatwo je odłożyć na później – „zajmę się tym, kiedy będzie trzeba". W praktyce to jeden z tych skrótów, których lepiej nie zostawiać na ostatnią chwilę, bo bez aktywnego numeru EORI nie odbierzesz swojego towaru z portu w Gdańsku ani w Gdyni. Odprawa celna po prostu nie ruszy, kontener będzie stał w terminalu, a Ty zaczniesz naliczać dzienne opłaty za przestój – i to za coś, co można było załatwić jednym wnioskiem przez Internet.
Dobra wiadomość jest taka, że EORI to jedna z najprostszych formalności na całej ścieżce importera. Nie kosztuje nic, nie wymaga wizyty w urzędzie, a sama rejestracja trwa zwykle nie dłużej niż jeden dzień roboczy. Cały trick polega na tym, żeby zrobić to wcześniej, niż dotrze do Ciebie pierwszy konosament.
EORI (Economic Operators Registration and Identification) to unijny numer identyfikacyjny przedsiębiorcy uczestniczącego w obrocie towarami z krajami spoza Unii Europejskiej. Mówiąc prościej: to Twój identyfikator celny – jeden numer, który działa we wszystkich 27 państwach członkowskich. Niezależnie od tego, czy Twój towar zostanie odprawiony w Gdańsku, Hamburgu, Antwerpii czy Rotterdamie, posługujesz się tym samym numerem.
W Polsce składa się on z prefiksu „PL" i numeru NIP firmy, np. PL1234567890. Wygląda jak zwykły identyfikator podatkowy z dodatkiem dwóch liter – i taka właśnie jest jego logika. Numer jest obowiązkowy dla każdego, kto importuje lub eksportuje towary spoza UE albo występuje jako odbiorca w dokumentach celnych. Jeśli prowadzisz jednoosobową działalność i planujesz sprowadzić choćby pięć kartonów drobnicą morską z Chin, formalność jest dokładnie taka sama, jak przy pełnym kontenerze 40-stopowym.
Współczesny system obrotu towarowego opiera się na pełnej identyfikacji podmiotów, co sprawia, że EORI jest elementem niemożliwym do pominięcia. Zgłoszenie celne SAD (Single Administrative Document) wymaga podania numerów EORI zarówno nadawcy, jak i odbiorcy. Bez nich agencja celna nie złoży zgłoszenia, urząd nie naliczy cła i VAT-u, a Twój towar pozostanie pod nadzorem celnym jako „w magazynie czasowego składowania".
W praktyce oznacza to tyle, że stoi w porcie i czeka. A magazyn czasowy nie jest darmowy – armatorzy i operatorzy terminali liczą sobie demurrage (opłata za przetrzymanie kontenera) i storage (opłata za zajmowanie miejsca w terminalu portowym) od kilkudziesięciu do nawet kilkuset złotych dziennie, zależnie od wielkości przesyłki.
Z punktu widzenia codziennej praktyki sprawa wygląda prosto: brak EORI = brak odprawy = brak towaru. Dlatego rejestracja powinna być pierwszą formalnością, którą załatwiasz po podjęciu decyzji o imporcie – najlepiej zanim wyślesz dostawcy pierwszą zaliczkę.
Rejestracja w Polsce odbywa się w całości online, przez platformę PUESC (Platforma Usług Elektronicznych Skarbowo-Celnych) prowadzoną przez Krajową Administrację Skarbową:
Rejestracja jest całkowicie bezpłatna. Jeśli ktoś proponuje Ci wyrobienie numeru EORI „za drobną opłatą", to po prostu pośrednik, który wypełni za Ciebie ten sam wniosek. Żadne „przyspieszone procedury" nie istnieją, a wniosek złożysz samodzielnie w czasie krótszym niż przeczytanie tego artykułu.
Choć formalność jest prosta, w codziennej praktyce zdarzają się sytuacje, które potrafią opóźnić import. Najczęstsza z nich to niespójność danych pomiędzy CEIDG/KRS a wnioskiem w PUESC – wystarczy literówka w adresie albo nieaktualna nazwa firmy, żeby urząd wezwał do uzupełnienia. Zanim zaczniesz rejestrację, warto rzucić okiem na swoje dane w rejestrze i sprawdzić, czy wszystko się zgadza.
Drugi częsty problem dotyczy firm, które już wcześniej wyrobiły EORI, ale w międzyczasie zmieniły nazwę, adres albo formę prawną. Numer trzeba wtedy zaktualizować, bo inaczej zgłoszenie celne zostanie odrzucone.
Trzeci klasyk to próba użycia numeru z innego kraju. Niemiecki czy czeski EORI faktycznie jest ważny w całej UE, ale tylko wtedy, gdy podmiot faktycznie jest tam zarejestrowany.
Czwarty największy problem to rejestracja w ostatniej chwili. W okresach większego natężenia czas rozpatrzenia wydłuża się czasem do dwóch lub trzech dni – co nie brzmi groźnie, dopóki Twój statek nie dopływa właśnie do Gdańska.
Tak, i to nie podlega negocjacji. Spedytor i agencja celna nie mogą używać własnego numeru EORI w Twoim imieniu jako importera – z bardzo wąskimi wyjątkami, które przy małych przesyłkach drobnicowych praktycznie nie mają zastosowania. Towar zawsze importuje konkretny podmiot, który ma prawo nim dysponować i który odlicza VAT importowy w swojej deklaracji.
Spedytor może natomiast przeprowadzić odprawę za Ciebie na podstawie podpisanego upoważnienia celnego – i dobra spedycja przypomni Ci o EORI jeszcze zanim rozpocznie się import z Chin, żeby na żadnym etapie nie pojawiła się luka.
Pomożemy Ci przejść przez import z Chin od początku do końca – od formalności takich jak EORI, przez transport drobnicą morską, aż po odprawę celną w Gdańsku i Gdyni. Jeśli planujesz pierwszą lub kolejną dostawę, odezwij się teraz, zanim ustalisz terminy z dostawcą. Dzięki temu w dniu, w którym statek dopływa do portu, wszystko jest już dopięte i nic nie blokuje odbioru towaru.